Powrót do Budowlanki po 25 latach – wspomnienia, spotkanie klasowe i kobieta w męskim świecie

· Powrót do Budowlanki po 25 latach. Wspomnienia, które wróciły ze zdwojoną siłą ·

Date
Jun, 20, 2026

Ależ byłam mile zaskoczona, gdy otrzymałam zaproszenie na spotkanie klasowe z „Budowlanki”. Nie byłam pewna, czy w ogóle dojdzie ono do skutku, ale nasza klasa spisała się na medal. Na spotkaniu pojawiły się aż 23 osoby – prawie cały rocznik! Już wtedy wiedziałam, że ten wyjazd do Polski będzie dla mnie czymś wyjątkowym.

Spacer po przeszłości – jakby czas się zatrzymał

Wyjazd do Polski na spotkanie klasowe był jednym z najbardziej niezwykłych doświadczeń w moim życiu. Kiedy spacerowałam wokół „Budowlanki” dzień przed spotkaniem, miałam wrażenie, jakby czas cofnął się o trzydzieści lat. Wróciły wspomnienia z dnia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłam progi tej wyjątkowej szkoły. Przypomniały mi się egzaminy wstępne z języka polskiego i matematyki. Poczułam dosłownie te same emocje – strach i ekscytację jednocześnie.

Dlaczego „Budowlanka”? – zapytasz. Nie był to mój wybór w stu procentach. W naszej rodzinie była to pewnego rodzaju tradycja. Mój tata prowadził firmę budowlaną, więc wydawało się, że jest to idealna szkoła, by w przyszłości pracować w branży zdominowanej przez mężczyzn.

Jedna z pięćdziesięciu w świecie sześciuset chłopaków

Nie byłam prymuską i moje oceny w „Budowlance” nie należały do najwyższych. Czasem więcej było stresu przed sprawdzianami niż samych sukcesów, ale dziś wiem, że szkoła dała mi coś znacznie cenniejszego niż same świadectwa. Dała mi solidnego „kopniaka” do działania, nauczyła dyscypliny, wytrwałości i tego, że nie trzeba mieć czerwonego paska, aby osiągnąć swoje cele.

To była naprawdę wyjątkowa szkoła i wyjątkowa klasa, która dała mi solidne fundamenty na dalsze życie, za co jestem niezwykle wdzięczna. To właśnie „Budowlanka” nauczyła mnie nie tylko zawodu, ale również odpowiedzialności, odwagi i wiary we własne możliwości. Po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych nie przestałam się rozwijać i ukończyłam dwa kierunki studiów. Patrząc z perspektywy czasu, wiem, że fundamenty pod tę drogę zostały położone właśnie w murach tej szkoły.

W czasach, gdy uczęszczałam do „Budowlanki”, było nas niewiele ponad pięćdziesiąt dziewczyn, podczas gdy chłopaków było około sześciuset. Już same te liczby mówiły wiele o realiach tamtych lat. Każdy dzień był dla mnie wyzwaniem. Mało kto dziś wie, jak trudno było dziewczynom odnaleźć się w środowisku, które od zawsze kojarzone było z męskimi zawodami. Wielu profesorów nie ukrywało, że ich zdaniem nie było to miejsce dla kobiet. Czasami trzeba było pracować dwa razy ciężej, aby udowodnić, że zasługujemy na miejsce w tej szkole tak samo jak nasi koledzy.

Patrząc dziś z perspektywy czasu, mam nadzieję, że wiele się zmieniło. Cieszy mnie fakt, że szkoła wzbogaciła swoją ofertę o kierunek architektury krajobrazu, który przyciągnął w ostatnich latach wiele młodych kobiet. Mam nadzieję, że współczesne uczennice „Budowlanki” są mile widziane i mogą rozwijać swoje pasje bez konieczności ciągłego udowadniania, że są równie zdolne i ambitne jak ich koledzy. Bo budownictwo, architektura czy projektowanie nie mają płci. Liczą się wiedza, charakter i pasja.

Klasa TBO 2026


Powrót pod drzwi „Budy”

I teraz, kiedy stałam pod drzwiami „Budy”, wszystko wróciło. Wspomnienia, emocje, marzenia i niepewność młodej dziewczyny, która trzydzieści lat temu odważyła się wejść do świata, w którym niewiele było miejsca dla kobiet.

W dniu naszego spotkania klasowego nowa pani dyrektor oraz nasza wychowawczyni umożliwiły nam wejście do szkoły. Była sobota, więc było to możliwe. Jednym słowem – „buda” nadal stoi, a słynne skrzypiące schody prowadzące na drugie piętro wciąż są takie same. Jednak miejsce, w którym kiedyś znajdował się sklepik z cebularzami i drożdżówkami, zostało zamienione na pomieszczenie dla woźnego. Podczas wizyty mogliśmy również zakupić pamiątki przygotowane z okazji obchodów 150-lecia Zespołu Szkół Budowlanych w Zakopanem.


Pierwsze uściski i radość ze spotkania

Kiedy zaczęliśmy gromadzić się przed szkołą, każdy witał się z ogromnym uśmiechem i autentyczną radością. Wszyscy byliśmy dumni, że po tylu latach udało nam się spotkać. Spośród ponad dwudziestu osób nie rozpoznałam jedynie dwóch. Gdybym minęła je na ulicy, prawdopodobnie nie wiedziałabym, że to moi dawni koledzy z klasy.

Lekcja życia po dwudziestu pięciu latach

Nasza wychowawczyni, Barbara Skorbot zaprosiła nas do swojej obecnej sali lekcyjnej. Sprawdziła obecność i każdego z nas zapytała, jak potoczyło się nasze życie przez ostatnie 25 lat. Byliśmy jej pierwszą klasą, którą objęła wychowawstwem, rozpoczynając pracę w tej szkole. Pani Basia pamiętała skąd każdy uczeń pochodził. Kiedy ja zostałam wezwana do odpowiedzi, pani Basia wspomniała że jeździłam na łyżwach w short-tracku. Byłam pod wielkim wrażeniem że pamięta o nas tak wiele. Dodatkowo, jakże miło było znów usłyszeć o losach koleżanek i kolegów, podzielić się doświadczeniami i zobaczyć, dokąd zaprowadziło nas życie.


„Przetrwaliśmy Budowlankę – Przetrwamy wszystko”

Dwóch chłopaków z naszej klasy, Michał i Jakub, stanęli na wysokości zadania i dopięli wszystko na ostatni guzik. Dzięki ich zaangażowaniu i ogromowi pracy nasze spotkanie było dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Każdy z nas otrzymał pamiątkowy dyplom oraz kubek z napisem: „Przetrwaliśmy Budowlankę – Przetrwamy wszystko”.

Muszę przyznać, że ten pozornie żartobliwy napis wywołał u mnie uśmiech, ale i chwilę refleksji. Przez ostatnie 25 lat życie nie zawsze było łatwe. Emigracja, budowanie wszystkiego od nowa w Stanach Zjednoczonych, sukcesy przeplatane porażkami, chwile radości, ale też momenty zwątpienia i trudne doświadczenia – wszystko to było częścią mojej drogi. Bywało, że los wystawiał mnie na ciężkie próby, ale każda z nich czegoś mnie nauczyła i uczyniła silniejszą.

Patrząc na ten kubek, pomyślałam, że jest w tych słowach więcej prawdy, niż mogłoby się wydawać. Bo choć każdy z nas poszedł własną drogą, założył rodzinę, wyjechał w świat i przeżył swoje wzloty i upadki, to wszyscy w jakiś sposób udowodniliśmy, że potrafimy przetrwać naprawdę wiele. A może właśnie tego nauczyła nas „Budowlanka” – wytrwałości, zaradności i tego, że niezależnie od tego, dokąd zaprowadzi nas życie, zawsze znajdziemy w sobie siłę, by iść dalej. 😊

Przetrwaliśmy Budowlankę – Przetrwamy Wszystko!


Choć nie ukończyłam szkoły razem z nimi…

Niestety, nie miałam możliwości ukończyć szkoły razem z moimi kolegami i koleżankami, ponieważ w czwartej klasie wyjechałam do Stanów Zjednoczonych. Mimo to klasa zaprosiła mnie na to wyjątkowe spotkanie, co bardzo mnie wzruszyło. Jestem ogromnie szczęśliwa, że mogłam tam być i zobaczyć wszystkich po tylu latach.

Szkoła, która dała mi fundamenty na całe życie

To była naprawdę wyjątkowa klasa, która dała mi solidne fundamenty na dalsze życie, i jestem za to niezwykle wdzięczna. To właśnie „Budowlanka” nauczyła mnie nie tylko zawodu, ale również wytrwałości, odpowiedzialności i wiary we własne możliwości. Po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych trafiłam do branży, w której – podobnie jak w czasach szkolnych – większość stanowili mężczyźni. I choć przez lata nieraz trzeba było udowadniać swoją wartość, wiedzę i kompetencje dwa razy bardziej niż innym, nigdy się nie poddałam. Dzięki determinacji, ciężkiej pracy i solidnemu przygotowaniu, które wyniosłam ze szkoły, udało mi się odnaleźć i rozwijać w tym wymagającym świecie. Dziś, po wielu latach, nadal pracuję w branży zdominowanej przez mężczyzn i z dumą mogę powiedzieć, że „Budowlanka” doskonale przygotowała mnie do tej drogi. 😊

Każdy poszedł własną drogą, ale pozostaliśmy wyjątkowi

Będę ciepło wspominać to spotkanie i już nie mogę się doczekać kolejnych w przyszłości. Jestem dumna z każdego z nas. Każdy obrał własną drogę, ale wszyscy pozostaliśmy wyjątkowi. Łączy nas nie tylko wspólna historia, lecz także siła charakteru, którą życie w nas ukształtowało.

Zakopane 2026

Z naszą wychowawczynią, Barbarą Skorbot

Od lewej, Sylwia Frasunek, Dorota Wicher, pani Barbara Skorbot, i ja.

Kasia Mrugala

Leave a comment

Related Posts

about

Cześć! Mam na imię Kasia Mrugała. Jestem założycielką i autorką bloga Matki Polki. Jestem mamą trzech córek. Urodziłam się w Nowym Targu. Od ponad 20 lat mieszkam w USA w miasteczku Homer Glen w stanie Illinois. Od momentu kiedy zostałam mamą, pragnę celebrować macierzyństwo każdego dnia. Stąd pojawił się pomysł z założeniem bloga, a moje najukochańsze córki są dla mnie największą inspiracją.